piątek, 14 września 2012

"Dziecko szczęścia"- art.Grzegorza Lewickiego, WPROST NR 37 - moje refleksje


Autor artykułu podaje sześć istotnych w  wychowaniu dziecka  zasad: "ABC mamy i taty". Stosowanie ich w procesie wychowania powinno skutkować ukształtowaniu w przyszłości człowieka w pełni szczęśliwego. Ten "mini poradnik" zawiera jasny i prosty przekaz kierowany do rodziców. Tylko sześć zasad, oczywistych i podstawowych. Sądzę jednak, ze każda z nich wywoła w rodzicach frustrację. Powód jest prosty. By wychować szczęśliwe dziecko, trzeba być szczęśliwym rodzicem. 

Powrócę do "ABC mamy i taty"
1. Poświęcaj czas dziecku. 
Wielu rodziców zabieganych i zmęczonych odpowie
- Ciągle to robię!
By poświęcić komuś czas, trzeba niewątpliwie umieć znaleźć go dla siebie. Ile osób to potrafi? Ilu z nas rozwija swoje pasje i zainteresowania? Niestety wielu w ogóle nie widzi takiej potrzeby. Wytłumaczeniem jest zawsze brak czasu i zmęczenie. Dziecko, które nie zobaczy radości rodziców z ich własnych pasji, nigdy nie będzie umiało ich w sobie wytworzyć. Czy będzie szczęśliwe?
2. Otwórz je na innych.
Ważne, wszyscy wiemy, jak bardzo. Czy jednak sami jesteśmy otwarci na innych? Co oznacza dla rodziców "tworzenie relacji grupowej" w praktyce? Dla wielu jest to dążenie do tego, by dziecko wyróżniało się w grupie rówieśników za wszelką cenę. By było najlepsze. Dobre stopnie w szkole, laury sportowe, wyróżnienia artystyczne  są ważniejsze niż zaangażowanie dziecka, wysiłek, umiejętność współdziałania, odpowiedzialność. Może zbyt rzadko te umiejętności są w ogóle oceniane przez otoczenie dziecka. To prawda, że nie trzeba być intelektualnym geniuszem, by być szczęśliwym. Problem w tym, że większość rodziców chce intelektualnego geniusza widzieć w swoim dziecku. Reszta schodzi na dalszy plan.
3. Naucz empatii.
Inteligencja emocjonalna dla wielu rodziców jest abstrakcyjnym pojęciem. Nauka wrażliwości na cudze uczucia najczęściej ogranicza się do przypominania, by dziecko nie denerwowało nauczycieli w szkole. Ile razy rozmawiamy ze swoimi dziećmi o uczuciach. Dzieci często nie potrafią nawet ich nazywać. Ile razy zrobiliśmy w domu awanturę zamiast powiedzieć:
 -Spotkała mnie przykrość, muszę najpierw ochłonąć.
4. Zadbaj o wartości duchowe.
A tu wielka pustka. Wartości duchowe to coś, co nie nakarmi, nie ubierze, nie przysporzy dobytku. Odrzucenie ich przez tak ogromną ilość rodzin jest niestety bardzo widoczne. Wystarczy wejść do szkoły. Tam widzimy młodych ludzi, którzy uznają podstawowe wartości określające pojęcie człowieczeństwa za nieżyciowe.Rozwój duchowości prowadzi bowiem do umiejętności rezygnowania z siebie, ofiarowania się drugiemu człowiekowi, pokory wobec życia i świata, rezygnacji z  wartości materialnych. Pędzący świat nie pozwala rodzicowi zauważyć, że to właśnie rozwój duchowy najlepiej pozwala młodemu człowiekowi znosić porażki, niesprawiedliwość, choroby, wreszcie śmierć, czyli sprawy nieuchronne. Chce zahartować swoją pociechę, chce, by miała w przyszłości pieniądze, by odniosła spektakularny sukces.Opiera swoje wychowanie na przesłankach wyłącznie materialnych i tak odbiera jej możliwość dobrego przeżywania rzeczy najtrudniejszych, a jednocześnie niosących w sobie największą mądrość życia. To one właśnie dają prawdziwą siłę.
5.Nie żądaj zbyt wiele.
Mądre i potrzebne. Sami chcemy, by od nas nikt nie żądał rzeczy niemożliwych. Nasze zapatrywania zmieniają się jednak, gdy chodzi o nasze dzieci. Wystarczy na spotkaniu grupy znajomych posłuchać opowieści o ich własnych dzieciach. Czym chwalą się rodzice? Z czego są dumni? Czy słyszeliście kiedyś rodzica, który z dumą opowiada wśród znajomych, że jego dziecko zrobiło minimalny postęp w jakiejś dziedzinie, która sprawiała mu duże trudności. Czy potrafili być z tego dumni? No cóż, nie ma to jak dyplom renomowanej uczelni. Wówczas jest powód do dumy! Z drugiej strony należy dziecku pokazywać, jak wysoko może sięgać. Nawet tam, gdzie zdaje mu się , że nigdy nie jest w stanie się znaleźć. Jestem zwolennikiem uczenia dziecka tego, jak ciągle wyżej stawiać sobie poprzeczki, że trzeba od siebie ciągle wymagać. Jak znaleźć złoty środek? Jak ukazywać, że człowiek nie powinien stać w miejscu, że może pokonać przeszkody, które wydają się nie do pokonania, że w życiu powinien skupiać wokół siebie ludzi, którzy wymagają od siebie? Jak to zrobić, a jednocześnie nie wpędzić naszej pociechy we frustrację? Jak to zrobić, aby nasze dziecko wierzyło we własne siły i ciągle wrastało? Trzeba wielkiej bliskości rodziców i dziecka, trzeba wielu wspólnie spędzanych chwil, trzeba wielkiej wrażliwości i wymagającej, a jednocześnie niezwykle mądrej rodzicielskiej miłości. Trzeba ciągłego wspierania pociech w ich działaniach,  w porażkach  jak i sukcesach. Trzeba wreszcie właściwego określania celów do osiągnięcia. Wtedy nieważne stanie się zdobycie dyplomu renomowanej uczelni, lecz wzrastanie w człowieczeństwie.Czy współczesny rodzic ma szansę na takie pojmowanie wymagań wobec dziecka? Każdy z czytelników powinien sam odpowiedzieć sobie na to pytanie.
6. Nie promuj konsumpcji.
Znałam rodzinę, która nie posiadała pralki automatycznej i kolorowego telewizora, gdy były one już powszechni stosowane. W ich domu były książki. Książki z wielu dziedzin. Nie mieściły się na półkach. Poukładane w wielkie stosy zajmowały wszystkie wolne miejsca. W tym domu każdy wiedział, gdzie szukać tej właściwej, potrzebnej w danej chwili. Domownicy kupowali tylko to, co było im absolutnie niezbędne. Tylko zakup nowej, długo poszukiwanej, książki wywoływał ekscytację. W tym domu żyli szczęśliwi ludzie, realizujący swoje pasje. Ile znacie takich domów? Markowa odzież, luksusowy samochód, piękne mieszkanie to cele, z których trudno zrezygnować. Ten nadrzędny dla wielu rodziców cel staje się oczywistym celem ich dziecka.

Jakie są więc realne szanse, że "ABC mamy i taty" jest stosowane? Moim zdaniem znikome. Dzieci wychowywane z nakierowaniem na szczęście, to dzisiaj rzadkość.Bo to szczęście jest dziś inaczej, niż być powinno, pojmowane. Czy można winić rodziców za taki stan rzeczy? Moim zdaniem - nie. Ich też ktoś, kiedyś, nie wychował do szczęścia. Świadczy to o tym, że istnieje ogromna potrzeba edukacji rodziców. Zachęcam do przeczytania artykułu Grzegorza Lewickiego i do refleksji nad nim. Wszyscy przecież chcemy szczęścia dla swoich dzieci. Może warto o tym pomyśleć, gdy są one jeszcze małe, tylko wówczas można podjąć działania w tym kierunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz